Kuchnia egipska


    FALAFEL W kuchni egipskiej przenikają się smaki kuchni arabskiej i północnoafrykańskiej. Jest to oczywiście wynikiem historii, która działa się na tej ziemi. Dlatego też na stołach egipskich w ogóle, bądź rzadko, nie gości wieprzowina – ma to związek z wierzeniami Egipcjan (wyznawcy islamu) jakoby mięso to było nieczyste. Jednakże miłośnicy jagnięciny, baraniny ale także drobiu nie będą cierpieć w tym kraju z powodu głodu.

 

Na stołach Egipcjan dosyć często pojawia się także wołowina, więc ci, którzy jadają befsztyki będą zadowoleni z wycieczki w to egzotyczne miejsce. Zaletą, lub wadą – zależy dla kogo, jest to, że nasi sąsiedzi zza kilku mórz dosyć obficie przyprawiają mięsa. Sprawia to, że są one aromatyczne i nawet wielbiciele tylko i wyłącznie wieprzowiny będą mogli coś przekąsić. Przyprawy, które rządzą na stole to mięta (mniam…!), kminek, kurkuma i pietruszka. Ponadto, zaletą kuchni egipskiej jest to, że mięcha nie smaży się w litrach rozgrzanego oleju w głebokim garze lub na patelni, ale przygotowuje się je na grillu (zdrowo i smacznie). Ponadto parom, które mają problemy każdy Egipcjanin poleci grillowanego gołębia. Ptaszek niedocniany w Polsce, w Egipcie traktowany jest (oczywiście już po wypatroszeniu, nadzianiu go pszenicą lub ostro przyprawionym ryżem i (u)grillowaniu) jako afrodyzjak (!).

 

W zimnym kraju na północy Europy (czyt. Polska) obiad to ziemniak (l. mn. ziemniaki,  kartofle, w Poznaniu pyry), mielony lub schabowy i buraczki. A tam, w ciepłym (wcale nieodległym kraju) obiad zaczynamy od przekąsek (przystawek jak kto woli), którymi są marynowane warzywa z zimnymi sosami. Tymi warzywami są najczęściej bób i fasola, fasola i jeszcze raz fasola. I teraz uwaga: na przyrządzenie tej ostatniej Egipcjanie mają tyle przepisów, że można przyjąć, iż w naszych poradnikach kulinarnych w tej kwestii wieje nudą (u nas bieda – tylko po bretońsku…). Gotowane ziarna fasoli miksuje się z pomidorami, jajkiem i doprawia ziołami (o ziołach umiłowanych przez naród egipski wyżej), z fasoli można zrobić też FALAFEL – to takie smażone kuleczki doprawione ziołami albo można też fasolę dusić na małym ogniu oczywiście z dodatkiem ziół. Ten ostatni przepis na (nie będę znowu powtarzać rzeczownika fasola, więc proszę wybaczyć drugi wyraz, który napiszę zaraz po nawiasie) przygotowanie grochu jest niezwykle popularny na ulicach, ale spożywanie jakichkolwiek posiłków na zatłoczonych, ale fajnych i bajecznie pachnących egipskich ulicach  polecamy tylko tym, którzy mają stalowe żołądki lub tym, którzy nie usnęli na „Tylko mnie kochaj” – już wszystko zniosą i przetrzymają.

 

W naszym cudnym kraju wśród zup nie wieje nudą i mamy w czym wybierać, ten kto był w Egipcie wie już, że do wyboru są ich trzy rodzaje : mięsna (lahma), warzywna (chudar) lub rybna (samak). Osobiście polecam tę ostatnią, doprawioną oczywiście – czym? Jeżeli zatopimy się w smaki napojów spożywanych w Egipcie, tym, którzy nie boją się cukrzycy polecam bardzo, bardzo, bardzo słodką kawę – ziyada (fe!), średnio słodką, zwaną miło mazbutem. Ci zaś, którym cukier w jakimkolwiek napoju przeszkadza mogą spróbować saady (bez grama słodyczy). Dla niezdecydowanych Egipcjanie wymyślili ari – ha – kawusia nie za słodka, nie za gorzka. Uprzedzam, że kawa w którejkolwiek postaci jest mocna. Herbatę również można wypić, można spróbować także naparu z hibiskusa i do spróbowania są różnorakiego rodzaju napary z ziół oczywiście – a to cynamon, a to anyżek, a to cierpki napitek z kozieradki (odsyłam do „Słownika zielarza”).

 

Cóż, rozpoczęliśmy od naparów, które Polakowi (według opinii innych narodowości) nie bardzo służą. Rozczaruję wszystkich tych, którzy myślą, że w Egipcie na drugi dzień można mieć syndrom dnia poprzedniego. Oj można, bo Polak potrafi, ale w tym wypadku naprawdę nie wiem ile musiałby wypić piwa Stella albo zibby – lepiej wziąć coś ze sobą (!). Aha, jeszcze jedno, tylko Kamikadze piją wodę z przydrożnych kranów. Mimo poprawiających się warunków sanitarnych, Polacy kupujcie wodę w butelkach i sprawdzajcie, czy korek jest nietknięty, bo Egipcjanin też potarfi i nalewa kranówę do pustej butelki po wodzie, a potem sprzedaje nieświadomemu, niezwykle ufnemu turyście.